piatkosia2010 blog

Twój nowy blog

Dobra idę spać. Wrzucę jeszcze to na wypadek jakby komuś brakowało numerków:)

http://14.cpaste.eu

Właśnie walnęłam sobie taki kodzik

#include <iostream>
#include <string>
#include <fstream>
#include <boost/filesystem.hpp>
#pragma hdrstop
using namespace boost::filesystem;
using namespace std;
int main(int argc, char** argv){
//nagłówek
cout<<”                            ..::Ksero::..”;
cout<<”nProgram kopiuje jeden plik tekstowy do drugiegon”;
cout<<”i nic więcej.n”;
//help programu
if (argc ==2 && (string)argv[1]==”–help”){
cout<<”Użycie:n”;
cout<<argv[0]<<” <plik wejściowy> <plik wyjściowy>n”;
cout<<”Plik wyjściowy nie może istnieć.”;
return 0;
}
//Zauważmy, że help jest już obsłużony
if (argc != 3){
cerr<<”Błędne wywołanie. Spróbuj „<<argv[0]<<”–help”;
return 1; //error number 1: błąd wywołania programu
//Parametry mamy obsłużone. Zajmijmy się plikiem wejściowym
ifstream zpliku (argv[1]);
if (zpliku==0){
cerr<<”Błąd otwarcia pliku wejściowego.”;
return 2; //error number 2: Błąd otwarcia pliku wejściowego
}
//Teraz plik wyjściowy. Najpierw sprawdzimy czy istnieje. Nie powinien
if(exists (argv[2])){
cerr<<”Plik już istnieje. Wybierz inną nazwęn”;
return 3; //error number 3: plik wyjściowy istnieje
}
//No ok
ofstream dopliku (argv[2]);
if (dopliku==0){
cerr<<”Błąd otwarcia pliku wyjściowego.”;
return 4; //error number 4: Błąd otwarcia pliku wyjściowego
}
//No ok. Chyba obsłużyłam większość błędów, które mi przyszły na myśl.
string s; //Bufor tymczasowy na linijkę tekstu z pliku
while (getline(zpliku, s)){
dopliku<<s<<”n”; //Bo getline usuwa znak końca linii
}
cout<<”Operacja zakończona powodzeniem.n”;
return 0;
}
Przydałoby mi się kolorowanie składni hehe. Wkurzałam się, bo kod mi się nie kompilował. Myślałam że lib jest zły. Skompilowałam ten ze strony producenta. Dalej kod się wykrzacza. Błąd linkera. WT kurrr F? Rozwiązanie? Proste
Należało kod skompilować w następujący sposób 
g++ -o ksero pliczek.cpp -lboost_filesystem_mt 
a tego po myślniku mi brakowało:)
//edit Kod tu źle wygląda. Łapcie link. http://42.cpaste.eu

Hmm studia mnie zmieniły. Niestety niekoniecznie na lepsze. Ale mam tu jakąś możliwość rozwoju. Semestr dzięki Bogu zaliczyłam, uczęszczam na akademię HP (po trzech spotkaniach jestem pozytywnie zaskoczona poziomem prowadzonych wykładów i laboratoriów a także wysokim przygotowaniu merytorycznym prowadzących. Chłopaki wiedzą co mówią, albo udają i im to dobrze wychodzi.) Więcej informacji na temat szkolenia możecie znaleźć tutaj.

Już mam zamiar iść na kolejne jak będą gdzieś w pobliżu. Generalnie próbuję przywrócić się do stanu używalności. To może nie być łatwe. A tak poza tym, klepię właśnie arta na temat wirtualizacji. Możliwe, że fragmenty opublikuję. 
I jeszcze jedno. Dałam się policzyć jako pingwinowa;) 
linux user 531259
No dobra, mam te 21 lat i co? 20 rok na sumieniu. Wszystko co mogłam spieprzyć, to spieprzyłam, teraz muszę pić piwo które nawarzyłam, no co. 
Ale tak czy inaczej nie ma się co załamywać. Jak to powiedział mój dobry kumpel w 2008 czy 9 roku „Tylko <tu określenie ludzi, do których mam nadzieję że się nie zaliczam> się poddają”. Także z tego wynika że mi nie wolno. No mus to mus. A więc tak. Mam kilka postanowień na ten rok. 
-Zdałoby się odnowić kontakty zawarte w czasie technikum. Niestety, poszły w pizdu
-Trza się bardziej przyłożyć, bo dni uciekają a potem mam wyrzuty
-Zdam 1 sem ze średnią conajmniej 4.0 (to prawie nieprawdopodobne w moim wypadku, ale postanowienia noworoczne można klepnąć, a co)
-Zdam za 1 razem certa do którego się przygotowuję (nie stać mnie na poprawki i przesuwanie terminów)
-Będę się wcześniej budzić. Nie ma spania do 12 i później w wolne dni i budzenia się z bólem głowy (lenistwo jest jak kac)
-Zorganizuję planowane imprezy
-W czasie wakacji podejmę 1 pracę (przełamię się. Ale ostatnio mi to aż za dobrze wychodzi [znaczy przełamywanie się]).
Dobra, jak wrócę napiszę coś więcej

Jedyną kolędę napisaną w podziemiu (w latach 40 ubiegłego wieku) wykorzystałam. Ale jest jeszcze ta:) Nauczyłam się jej w 3 podstawówki jak śpiewałam w takim małym przykościelnym zespole muzycznym. Taaa jedyna radocha dla odciętych od świata dzieciaków z wiochy:) No dobra. wklejam tekst. 

       G               h              e         
Do naszych serc do wszystkich serc uśpionych    
  C                     D            G          
dziś zabrzmiał dzwon już człowiek obudzony      
        G             h           e             
bo nadszedł czas i dziecię się zrodziło         
    C               D             G             
a razem z nim maleńka przyszła miłośc.          
            G             C             D       
REF: Maleńka miłośc w żłobie śpi maleńka miłośc 
                  G                     C       
przy matce świętej dziś cała ziemia i niebo 
 C         D            G      
lśni dla tej miłości maleńkiej.
 
2. Porzućmy zło przestańmy złem się bawić.
I czystą łzą spróbujmy serce zbawić.
Już nadszedł czas już dziecię się zrodzło.
A razem z Nim, maleńka przyszła miłość.
 
Ref: Maleńka miłość zbawi świat,
maleńką miłość chrońmy z lękiem 
Dziś ziemia drży i niebo drży
od tej miłości maleńkiej!
Kurka, kolejne święta idą. Pewnie niczym się nie będą różniły od poprzednich, może z wyjątkiem ilości lat na karku i z tym, że dalej na święta jest. Jestem z tych, co nie lubią świętować. Stronią od obżarstwa i tłumów. No ale cóż, trzeba to jakoś przetrwać. Zwłaszcza że po sylwestrze jest powrót do normalności. Tym, którzy tak jak ja nie trawią świąt w takiej formie, życzę, żeby jakoś to przeżyli. Wiem po sobie, nie będzie łatwo. Tym którzy jednak lubią te wszystkie choinki, brak miejsca przy stole, setki, czasami podpitych gości, długie godziny szykowania itd życzę, żeby były one najlepsze, jakie sobie potrafią wymyślić.
Co do nowego roku. Wystarczającym będzie życzyć, coby był lepszy niż poprzedni. Trzymajcie się. :*

Brak komentarzy

Panie. Jak misjonarka mówię: Oto jestem. Oto jestem, u progu misji, jaką mi wyznaczyłeś. Boję się i czuję że brak mi sił. Jednak wiem, że nie dajesz mi nic, czego nie mogłabym przeskoczyć. Pokładam ufność w Tobie. Kocham cię Boże i kocham dzieci twoje między których mnie posłałeś. Panie, daj mi rozpoznać co mam czynić. Nie daj mi zagubić się. Nie jestem katoliczką (mimo iż tak w papierach widnieję), a wybrałam „wąską drogę” jaką podyktowało mi serce. Wiem, że najważniejsza jest służba dla innych i miłowanie wszystkich istot. Jeszcze za dużo we mnie lenistwa a za mało służby w miłości. Nie, to co robię to nic. Nic względem tego, czego Ty panie ode mnie wymagasz. Tak wiele spraw olewam. Tak często poddaję się słabości mojego organizmu zamiast wyciągnąć z niego 200%. Daj mi Panie sił i łask bym mogła podołać wszystkiemu, co dla mnie zaplanowałeś. Składam się w ofierze za wszystkich tych, wśród których mnie posłałeś.

Amen

Co było dalej

2 komentarzy

Ano nie licząc załamki poniedziałkowej jest nawet spoko. Kadra zdaje się mieć pojęcie o czym gada, grupa w porządku, każdego dnia poznaje się nowych, ciekawych znajomych. Co prawda w sieci siedzę mniej, ale zawsze jestem pod komą (preferuję SMS, nie licząc tych osób, z którymi już to przerabiałam. Zaznaczam, że wykonanie 1 czy nawet 2 telefonu to dla mnie dość silne przeżycie, a raczej za dużo ostatnio ich mam, dajcie ochłonąć) Jak co, nr możecie ode mnie dostać za pośrednictwem jabbera, maila, gg, tych co mój num mają (pozwalam rozdawać, ale tylko tym, którym osoba rozdawająca ufa i wie że głupoty żadne z tego nie wyjdą. Wystarczy mi głuchych telefonów czy durnych wygłupów od „zasterzeżonych”. Hmm, jeszcze jestem nieogar, muszę w końcu znaleźć czas na:
- naukę
- przygotowanie i spożycie posiłków
- pranie ciuszków, sprzątanie w pokoju
- prysznic (kolejki bywają)
a jeszcze zdałoby się w coś „pobawić” (tak nazywam naukę nieobowiązkową, często z ćwiczeniami „w warunkach laboratoryjnych” czytaj teoria + wirtualizacja

Hmm, od momentu dwa dni przed kompilacją jądra kolejne moje bariery zawalają się jak domek z kart. Tzn tracę naturalne opory, co z kolei może być niebezpieczne dla mnie i nie tylko. Tzn staram się nadal być grzeczna, ale pojawiłam się na imprezie, cośtam próbowałam w asmie, wyszłam sama na miasto (co planowałam pokoju nie opuszczać)…
Jeszcze nie daj Bóg skończy się na tym, że będę niegrzeczna:( i pół życia z pedantycznym przestrzeganiem wszystkich przepisów i regulaminów jak leci, ptak strzeli). Tak czy inaczej, jak ktoś mnie nie pozna, nie dziwić się, sama się nie poznaję. Ba, sama sobie nie ufam. To na razie, lecę do akademika.

1 dzień w akademiku

A co, opiszę to. Nie wiem czy wspominać go dobrze, czy źle. Pierwsza reakcja po wejściu do pokoju- tragedia. Syf, kiła i mogiła. Orzeł na ścianie hehe i sporo jakichś przestarzałych plakatów. Nie wiem co zasłaniają. Szczerze, mam to gdzieś. Jest sobota, 2 października 19.36. Nie mam sieci i nie będę miała jej do 14 (jak dobrze trafię) lub w ogóle (bo ograniczone). Faaajnie. O pokoju cichej nauki czy świetlicy, gdzie możnaby obejrzeć wiadomości mogę zapomnieć. (…A miało być tak pięknie. A miało nie wiać w oczy nam…) Najgorsze że plus ma tu kiepski zasięg, czytaj: ostatnia możliwość komunikacji z tymi których znam, lubię i szanuję zawodzi. Żeby nie słyszeć własnych myśli puszczam muzę i biorę się za książkę. W domu czytałam tylko w ciszy. Jestem w pokoju 4 osobowym. Za późno przyjechałam by załapać się na inny. Chwała Bogu że wzięłam trochę literatury, lapka, notatki z „zabaw” okresu tych wakacji. Nie wiem co myśleć. Poznałam ludków z pokoju obok. Masakra, przegięli z tymi kolumnami i wzmacniaczem. Tzn, imprezy murowane. Poprosiłam ich coby nieużywali tego przed sesją. Oni ok, ale max tydzień przed. Dalej. Rzekome życie studenckie okazało się prawdą. 3 razy P. Picie, palenie, pierdolenie. I to nie tylko pierdolenie siebie nawzajem, ale także pierdolenie wszelkich zasad i regulaminów. „Jest jedna zasada. Olać wszystkie zasady”. No ok, ja na to przystanę, ale tylko wtedy, gdy ten, co mnie do tego namawia weźmie konsekwencje na siebie. Ja mam przed sobą jeszcze kilka lat życia. Zbyt mało, by popieprzyć swoje plany własną lekkomyślnością.
Tak czy inaczej, plany mam takie, by nie siedzieć tu całymi dniami. Tzn na uczelni ile się da, potem stołówka, biblioteka…. Jak zamkną to dopiero na akademik.
Zastanawiałam się czy kryć się ze swoimi poglądami itd czy nie. Jednak postanowiłam grać w otwarte karty. Najwyżej będzie mi ciężej, ale nie będę przynajmniej udawać kogoś, kim nie jestem.
Co do plusów (tym razem nie plusgsm, z nim tu problem), poznało się paru ludzi. Było z kim o głupotach pogadać. O niegłupotach jeszcze nie było, ale to między bugiem a prawdą kwestia czasu. Gdzie dwaj lub trzej…. A co ja z resztą będę. Wiadomo jak jest.
Niech wybaczą mi ci, którym życie utrudnił brak kontaktu ze mną. Jakoś to zrekompensuję, mam nadzieję.

edit: hehe u tamtych byłam na imprezie jeszcze tego samego dnia

Jak się okazuje, ludzie także używają czegoś w rodzaju SYN, SYN/ACK, ACK w komunikacji codziennej.
I możemy nawet wyróżnić 2 „metody” takiego zachowania.
1) gdy z kimś jesteśmy na codzień ( w uproszczeniu: jesteśmy pod jednym dachem)
2) gdy widzimy się sporadycznie (nie mieszkamy ze sobą)

Rozpatrzmy przypadek pierwszy. Jest to standardowe wołanie
-Kaziu!! [SYN]
(cisza)
-Kaziu!! [SYN]
(cisza)
-No Kaziuuuu!! [SYN]
- Co chciałeś? [SYN/ACK]
- Słuchaj. Blablabla (zaczyna nadawać) [ACK] i prawidłowa transmisja.

Teraz drugi. Standardzik
- Siemka, co tam? (lub podobnie) [SYN]
- A wszystko ok (odpowiedź że nie jest ok, występuje tylko w przypadku bliższych kontaktów, jeśli ok nie jest). A tam? [SYN/ACK]
- Też ok [ACK]
Po tym się zaczyna normalna transmisja

Hmm. Ciekawe czy w przyrodzie jest tego więcej. Pomyślę.
Oczywiście rozmowy mogą wyglądać nieco inaczej, ale o to samo chodzi.

Tak w ogóle, to wszystkiego najlepszego z okazji dnia kodera
W najbliższym czasie (jednak podanym w tygodniach, może miesiącach, ale na pewno nie dniach) zamierzam przenieść bloga. Tutaj praktycznie nie mam możliwości konfiguracji.
Będę miała okazję, do poprawienia błędów na blogu, oraz jakiejś porządnej edycji. Przy moim łączu cieszyłam się, że mogłam wkleić tekst i cieszyłam się, jeżeli ów tekst rzeczywiście się załadował (połączenie przerwane w trakcie blablabla czy inne błędy w stylu nie można wyświetlić strony).
Teraz zmieniam miejsce zamieszkania (na akademik w Zielonej) i dzięki temu, nawet iplus przyśpieszy (aczkolwiek postaram się jakiegoś lokalnego providera poszukać, z tym że będę musiała się na wszelki wypadek nauczyć tunelowania).
Także, największy problem przestanie być problemem. Niestety ilość wolnego czasu drastycznie się zmniejszy. Nie będę już mogła wysługiwać się moją rodzinką hehe;). Będę musiała chcąc nie chcąc zacząć „dorosłe” życie.
Tak czy inaczej, za niedługo postaram się przenieść blog na inną stronę, wraz z importem wpisów. Kiedy to nastąpi, nie wiem.
To tyle na dziś.


  • RSS