”Byłam w tym miejscu, gdzie człowiek na ziemi już dosięga piekła bram…”
 
 I w tym miejscu przyszło mi zdobywać średnie wykształcenie. A co, obsmaruję ich, bo na to zasługują. Ku przestrodze.
 No więc tak, miałam wielką nieprzyjemność być przez 4 lata „uczennicą” ZS witnica. Praktycznie od początku chciałam tą szkołę wyrzucić, ale nie chcieli mi papierów wydać. Jako że już nic mnie tam nie trzyma, napiszę prawdę o tym, co się tam dzieje.
 
 Wszystko co wydaje się zbyt piękne, okazuje się tajemnicą bez pokrycia. Lekcje odbywają się normalnie tylko ok. 2 pierwsze tygodnie września. Potem?
 Będą mieli cię w dupie. O wszystkim ważnym będziesz się dowiadywał od kolegów z innych szkół. Danych do logowania w OKE też ci nie dadzą. Plan jest układany najgorzej jak może być.
 No jedyny plus to to, że mieliśmy darmowe dojazdy.
 Szkoła inwestuje tylko w sport, i to widać. A reszta? Podłogi takie, że idzie się przewrócić, kolorowe okna, „miski”… „Szkoła docenia artystów (…)” na pewno? Ta, popytajcie się dziewczyn z 3 lo obecnej. (jak kończyłam 2 lo, tam gdzie moja siostra chodziła, ale zmieniła szkołę i chwała jej za to.) Mimo że byli na jakimś durnym projekcie do późnego wieczora, nie dali im możliwości skorzystać z prawa, które ma każdy uczeń w polsce. JEŻELI DO 18 Z POWODÓW SZKOLNYCH JESTEŚ POZA DOMEM, MASZ NIEPRZYGOTOWANIE GRATIS.
 O podłogi w szkole idzie się przewrócić. Wiem, bo nie raz wywinęłam tam orła. Grzać zimą też nie grzeją. Jest zimno, i nawet nie ma gdzie kupić gorącej herbaty na rozgrzanie. A kiedyś jeszcze był sklep…
No ale o ile za Jasickiej było w miarę normalnie….
A co ja wam będę mówić. Kto zna sytuacje, ten wie.
Przejdźmy do lekcji. Teraz już się nie boję mówić. Może po kolei. Tylko nie wiem od czego zacząć.
Najlepiej od góry.
Język polski u pani Jasickiej. Nadawała się na dyrektorkę. Do polityki też się nie nadaje. Ale na prawdę nie wiem kto ją dopuścił do funkcji nauczyciela. Terror na lekcji. Wyzywała nas od najgorszych. Dziwne, że te WSZYSTKIE TE NIEUKI Z EPOKI KAMIENIA ŁUPANEGO (jej słowa) zdały maturę za pierwszym podejściem. Miałam 75 i 76% na maturze, a z Polskiego 2 na koniec. Chcecie wiedzieć za co? Mściła się za to że na olimpiadę tej pracy nie oddałam. Mogę ją na dniach uploadnąć, o ile mam ją jeszcze. Chciałaś maczać w tym palce tydzień wcześniej? To jej w ogóle nie oddałam.
Religia. Oglądanie filmów i oceny za przepisywanie zeszytu. Ręka boli, ale pisze się dalej. 1 temat – 3, 2 tematy – 4 a 3 tematy 5. Za to byliśmy oceniani na religii. Każda próba rozmowy na tematy religijne kończyła się oburzeniem ze strony księdza. Nawet modlitwami za błądzącego i innymi herezjami.
Co do repertuaru: Kroniki Ritika, Huligans, i czasami jakiś stary polski z cyklu 10 przykazań czy 3 kolory. Ja te filmy olewałam, to miałam przegrane u księdza.
Wychowanie do życia w rodzinie. No z Panią szło na prawdę na te tematy porozmawiać. Nie mam większych zarzutów.
Angielski zawodowy. To w ogóle mieliśmy taki przedmiot? No taaak, kilka lekcji się odbyło. Tak około 1 miesięcznie (planowo 2 razy w tygodniu). Tak to mieliśmy normalny angielski. Pani sama się przyznała, że się na tych sprawach nie zna. Powodzenia. Gratuluję doboru kadry. Do zwykłego angielskiego aż takich zastrzeżeń nie mam. No, może poza tym, że Mister Nowakowski  odszedł za szybko:(.
Niemiecki. Czy tu w ogóle trzeba coś pisać? Panią Mikę pamiętają nauczyciele naszych nauczycieli i nie mają o niej dobrego zdania. No zwłaszcza kobiety. Ostrzegała mnie przed nią już wychowawczyni w gimnazjum. Też z nią miała. Poza tym, nie będę się rozpisywać. Zapytajcie kogokolwiek. Dziewczyny mdleją przed gabinetem, inne mają gęsią skórkę… O tym co się na lekcji dzieje pisać nie będę.
Historia, WOS. Adiego wszyscy znają. Nikt go nie dopuszcza do głosu. Kiedyś sobie za dużo pozwolił (jeszcze zanim my się w szkole pojawiliśmy) i fama idzie z pokolenia na pokolenie. Szkoda mi tego człowieka. Nawet jak próbuje coś mówić, wszyscy mają go gdzieś, tylko patrzą by go zjechać i wyśmiać się mu w twarz.
WOK. Tu ciężko mieć zastrzeżenia. Na prawdę ludzka kobieta prowadziła. Pani Zaborowska zarówno potrafi zagadać, ale nie pozwala sobie na takie traktowanie jak pan Wośkowiak. Mimo jej pogodności, nikt jej na głowę nie wskakuje. Tak trzymać.
Matematyka. Trochę sobie ją olałam, bo prowadzący też potrafił sobie to olewać. Lekcji z teorii prawie żadnych. Potrafił nawet nie przychodzić na lekcje. Z proglamowaniem jeszcze gorzej. Przez ostatni rok odbyło się tylko 3 razy. Policzyłam po wpisach z pamiętnika. Już go zresztą nie ma. Spłonął kilkanaście min temu na rozpałkę. Aha, miało być 4, sorry nie policzyłam egzaminu klasyfikacyjnego. JEŻELI JEST MNIEJ NIŻ 3 FORMY OCENIANIA, TO SIĘ COŚ TAKIEGO PISZE.
Fizyka. No widać że pan R. G. (Nie mylić z Roman Giertych, jak to pan Golis lubiał mówić) na prawdę się przyłożył. Skąd ja znam ten styl? Czyżby pan R. należał do społeczności, która ceni sobie wolność ponad wszystko? Nie powiem, po stylu miałam takie podejrzenia. Wiele szans, podejście super. Tłumaczył tak, że do każdego dochodziło. Nawet jak się miało tą 2 to się miało poziom. Bierzcie z niego przykład. Ostro wymagał, ale nie zostawiał nas z tym samych. Nie no, nie obwiniam go za zbyt niski wynik matur. 2 powody niezależne ani od niego ani ode mnie na to się złożyły.
1) Miałam bolesny okres (stąd taki cienki wynik 2 ostatnich matur)
2) Miałam rok przerwy i podejście trochę się zatarło
Jedyne, czego mu nie odpuszczę, to tego zera po tym, jak w trakcie pisania wzoru (pv=nRT znałam go) obsunęłam się na podłogę ze stresu. Nie symulowałam wtedy.
No cóż, ja to się lubię chwilami w Małysza bawić, ale w końcu od mistrzów się uczę.
Chemia. Wszyscy oprócz mnie rżną, grają w siatkówkę nadmuchanym kondomem. Pamiętam taką sytuację jak wypryskali na mnie i na Olkę po 2 dyzodoranty axe („Efekt eks. Jak poczuje męski perfum to rzuci”). PO tej akcji pani nie pozwoliła na otwarcie okien. Mało brakowało bym zemdlała. A może i byłoby lepiej.
Biologia. No cóż, nic się nowego z bioli nie nauczyłam. Ale nie z winy prowadzącej zajęcia. Po prostu w Gim mieliśmy dobrą panią od biologii i wszystko pamiętałam. Ludki mówili że też szło łatwo ściągać.
Geografia. Nie ma co komentować. Tam się nic nie działo. Z tym że teksty profesora, czasami wulgarne. Może w następnym poście zacytuję, jak znajdę kartkę z cytatami. Też się pośmiejecie.
-Proszę pana, mam pałę?
-Kto cię wystrugał kolo. Mnie się pytasz? Idź do kibla i se sprawdź czy masz pałę. Dzieci, czy wy w ogóle macie matki?
Ten tekst najbardziej pamiętam. Nauczyłam się na pamięć.
pp, po- bez zastrzeżeń.
Przedmioty zawodowe
No cóż. Można się nauczyć bardzo dużo
-Co to jest Head shot, co oznacza kampienie, co to jest paka, jak się kupuje broń…
CS rox, nauka sux. Tak to wygląda. Jak lekcje są (rzadko) to ostro, nie powiem. Ale jak nie ma to… normalka. Chłopaki grają, ja pisałam na ircu i czytałam książki.
No z OB cośtam się robiło. Z pozostałych pojedyncze przypadki. „Dzisiaj ma być lajcik nooo. My mamy teraz taki ciężki tydzień… Tyle nauki…” A ci wciągali te ściemy. Szkoda mi ich. Wiadomo, w społeczeństwie IT jest taka zasada, że nic na siłę. A że większość nie chciała się uczyć. Olewało się nauczycieli… Co oni biedni mogli? Nie będę się za dużo rozwodzić, bo jakaś solidarność zawodowa podobno istnieje, a nie chcę podpaść.

Ogólnie, mam żal do nich. Nawet o to, że nie poinformowali mnie o terminie wyników z zawodowego.
Dobra, zmęczyłam się.

Zaznaczam, że żądam usunięcia wszystkich zdjęć z moim udziałem z galerii na szkolnej stronie. W razie czego retusz czy coś, bo nie chcę, aby ktokolwiek identyfikował mnie z tym miejscem.

I nie obchodzi mnie kto to czyta. Wiem, że parę osób jeszcze mnie zostawiło na gg, mimo że ja ich konta dawno z listy wyrzuciłam. W kadu jest taka usługa, co pokazuje kto mnie ma. Ja wiem o tym. Ale wiecie co? Mam gdzieś że to czytacie. Chcecie mi zakładać sprawę za zniesławienie, to sobie zakładajcie. Też wam założę, z innego powodu. Znam jedną osobę, która podobną sprawę wygrała. Skończyło się na odszkodowaniu i pakiecie szkoleń.