W czym kodować helloworldy?
Często młodzi użytkownicy linuxa (w tym ja) maja taki dylemat. Oczywiście, są IDE (Integrated Development Environment czy jakoś tak podonie. Po naszemu zintegrowane środowisko programistyczne, czy tam developerskie jak kto woli), ale nie nadają się moim zdaniem do mniejszych projektów. Takich na max 5 plików źródłowych + nagłówki. IDE dokłada trochę swoich plików, żeby później otworzyć i wszystko było pięknie ładnie jak przed zamknięciem. Tak, fajnie, ale te programy sporo ważą, a mnogość tworzonych plików może narobić bałaganu. Są przydatne, ale wyłącznie, gdy mamy jakiś megaprojekt do wykodzenia. Ale wróćmy do naszych beginerowskich „hello worldów” które za 1 razem mają więcej błędów niż linii w kodzie. ;) Mi spodobał się domyślny edytor tekstowy gnoma Gedit. Takiej zabawki brakuje mi pod windą. I chyba kiedyś sobie taki edytorek zrobię. Na początek, polecam instalację pakietu gedit-plugins. (komendą #apt-get install gedit-plugins) Następnie włączenie wszystkich wtyczek (edycja-> preferencje). W tej chwili praktycznie mamy kombajn do robienia wszystkiego, co związane z tekstem. Składnia wielu skryptów jest podkreślana. Tagi dla latexa i htmla generują się same (w panelu bocznym). Ale najciekawsą rzeczą jest panel dolny. Przyda się każdemu programiście. Mamy wyjście powłoki, konsolę pythona i terminal. Oczywiście wtyczki można skonfigurować i zamiast gterma dać terminator czy coś. Automatycznie też mamy opcję „buduj projekt”, która wykonuje make w katalogu, w którym leży edytowany właśnie plik. Mi najbardziej podoba się opcja numeracji wierszy (edycja->preferencje), wyróżnianie składni (widok) i okienko terminala na dole. U góry piszę kod, na dole kompiluję i widzę gdzie, w których liniach mam błąd. Mogę poprawić, zapisać i jeszcze raz skompilować, wciskając w terminalu poniżej strzałkę w górę. Oczywiście mogę edytować we wtyczkach jak ma wywołać maina (narzędzia-> buduj) czy jaki terminal otworzyć. Ciekawą opcją jest jeszcze zapisywanie sesji otwartych plików (plik-> saved sessions-> save current session). I już mamy prawie IDE. A przynajmniej jeżeli chodzi o otwarcia plików „hurtowo”. Oczywiście dolne okienko, podobnie jak i boczne można zamknąć. I już mamy więcej miejsca na tekst. W pasku bocznym mamy takie ciekawostki jak listę otwartych plików (jak na kartach, ale możemy robić na nich operację zapisu czy otwarcia w nowym oknie bez zmiany aktywnego okienka.), wbudowaną przeglądarkę plików, podręczną tablicę znaków, czy zbiór znaczników.

Moim zdaniem, gedit to na prawdę spoko edytorek. Choć wygląda całkiem niepozornie, ma w sobie naprawdę wielką moc.
Gedit + terminal. Nie wiem jak wy, ale mi to zwykle wystarcza.

BTW, jeżeli ktoś już się naprawdę uprze na IDE, polecam code::blocks (ale wymaga kompilatora, w odróznieniu od innych IDE. Jeżeli mamy kilka różnych, pozwala nam wybrać domyślny. W przypadku Linuxów, zwykle i tak pierwszą rzeczą którą się instaluje jest pakiet build-essential, a od niego zależy min g++ i make, więc kompilator jest). Code blocks nie syfi tak. No jeżeli masz duży projekt, wtedy spokojnie Anjuta, kdevelop czy eclipse.